Ostra walka o znak towarowy i zastrzeżoną nazwę

O ile uważam, że prawa autorskie do marki i nazwy są elementem bardzo istotnym, bowiem nie może być tak, że jedna firma inwestuje ciężkie pieniądze w logotypy i promuje markę, a potem inna niewielkim nakładem miałaby to wykorzystać, to z drugiej strony wszystko powinno mieć swoje granice rozsądku. Czy zatem niektóre firmy nie przesadzają w dociekaniu swoich praw przekraczając jednocześnie granice absurdu?

Nie dawno w branży florystycznej, jak również marketingowej, zrobiło się dość głośno o jednej z kwiaciarni internetowych. Otóż firma zastrzegła sobie nazwę składającą się z dwóch polskich – słownikowych słów, powszechnie używanych. W ramach dygresji napiszę, że myślałem, że zastrzeżenie takiej nazwy jest niemożliwe, ale widać myliłem się.

Tak więc firma ta po zastrzeżeniu nazwy zaczęła przeszukiwać sieć w poszukiwaniu występowania danych słów, z których składała się ich nazwa, po czym powołując się na prawa zastrzeżonej nazwy, żądała usunięcia tych słów. Jej nazwy celowo nie podaję, by nie narazić się na przypadkowy e-mail z żądaniem usunięcia, ale przypuszczam, że większość osób siedzących w branży marketingowej, a szczególnie w e-marketingu wie o jaką firmę chodzi.

Skoro już udało im się zastrzec taką nazwę, to rzeczywiście owa krucjata miałaby logiczne uzasadnienie, ale z tego co można przeczytać w sieci, firma ścigała nie tylko konkurencyjne kwiaciarnie internetowe posługujące się tą nazwą, ale również katalogi, portale ogłoszeniowe i inne strony. Przypuszczam, że większość ludzi usuwała tą nazwę lub przerabiała, ale zastanawiający jest fakt, co dokładnie udało się danej firmie zastrzec, czy na przykład nie markę w formie domeny jako nazwę firmową? Czy może rzeczywiście te dwa powszechne słowa. Wglądu do dokumentów z urzędu patentowego nie mam więc nie wiem, pozostaje jednak pytanie, czy wystarczy powiedzieć, że się ma coś zastrzeżonego i już wszyscy wszystko muszą usuwać, nawet gdy są to powszechnie występujące słowa?

Pierwszy raz o tym przypadku przeczytałem na forum florystycznym Kwiatyl.pl, a później również na innych forach, między innymi dotyczących marketingu i e-marketingu. Także temat rozniósł się sporym echem.

Komentarz: