Język angielski, francuski czy niemiecki?

Jakiego języka obcego najlepiej się uczyć żyjąc na początku (wciąż jeszcze) dwudziestego pierwszego wieku w centrum Europy? Nie musimy tu zastanawiać się nad pojęciem centrum Europy, w przybliżeniu załóżmy, że chodzi nam o Polskę, a w niej dowolne miasto (a więc nie tylko Warszawa, Poznań czy Kraków, ale również Wejherowo, Malbork czy Tczew). A więc żyjąc u nas, w Polsce, jakiego języka uczyć się najlepiej? Załóżmy, że musimy wybrać tylko jeden.
Polacy najczęściej uczą się języka angielskiego, na dalszych miejscach są język niemiecki, język francuski, język hiszpański, a jeszcze dalej język włoski i język rosyjski. Jako autor artykułu, podejmuję decyzję, że w niniejszym artykule skupię się na plusach i minusach nauki trzech pierwszych spośród nich (angielski, niemiecki, francuski). Wiem, że większość osób czytających ten artykuł z góry obrała sobie jakiegoś wśród tych języków faworyta, przypuszczam, że większości z tej większości faworytem zdaje się język angielski, a ponadto sądzę, że sporo z Was aktywnie jakiegoś języka obcego się uczy (zapewne najwięcej znów – jezyka angielskiego).

Oto parę plusów i minusów nauki języków niemieckiego, francuskiego i angielskiego:
Język niemiecki: władają nim nasi bogaci sąsiedzi zza Odry, którzy są najliczniej reprezentowaną grupą turystów w naszym kraju. Jeśli ktoś zamierz pracować w turystyce przyjazdowej w Polsce, język niemiecki zdaje się być dobrym wyborem. Minusem jest to, że poza krajami niemieckojęzycznymi i ewentualnie ich najbliższymi okolicami w języku niemieckim właściwie na świecie się nie „dogadamy”. Jest jeszcze jeden wyjątek: niektóre kurorty turystyczne i hotele są przez Niemców opanowane, w nich język niemiecki jest poza językiem lokalnym często dominujący. Niemcy mają w roku 2012 otworzyć dla Polaków swój rynek pracy, co wobec konkurencyjnych zarobków i stosunkowo niedużej konkurencji wśród siły roboczej z naszego kraju (niedużej tylko w porównaniu z Wielką Brytanią i Irlandią a nie w liczbach bezwzględnych) powinno stanowić dodatkową zachętę dla osób planujących naukę jakiegoś języka.

Język francuski: dla części osób „ładnie brzmiący”, są one gotowe uczyć się go niemal dla względów estetycznych. W niektórych, choć bardzo niewielu dziedzinach (np. moda, perfumiarstwo, kuchnia) język francuski jest językiem liczącym sie lub nawet dominującym we współczesnym świecie. Poza niewieloma specjalistami niewiele osób jednak go zna (nie licząc oczywiście osób francuskojęzycznych „z urodzenia”). Po francusku można natomiast porozumieć się w tych częściach globu, które były francuskimi koloniami. Niestety – dla Polaka – najczęściej nie są to kraje do których jeździmy czy to do pracy, czy jako turyści (np. część Afryki) i w porównaniu z krajami, w których porozumiemy się po angielsku ich lista nie wygląda spektakularnie. Francja ma – podobnie jak Niemcy – dopiero otworzyć swój rynek pracy, co również przy niezbyt dużej konkurencji ze strony polskiej siły roboczej powinno być zachętą do nauki języka francuskiego. Warto też wiedzieć, że Francja oferuje stosunkowo duży wybór wszelakich stypendiów, wobec czego dla ambitnych studentów i naukowców język francuski zdaje się wart grzechu – ze względu na słabą znajomość tego języka wśród innych studentów i naukowców, stypendia we Francji są stosunkowo łatwo osiągalne (w porównaniu ze stypendiami w krajach anglojęzycznych, na które ze względu na niemal powszechną już znajomość języka angielskiego dostać się naprawdę trudno).

Język angielski: po angielsku mówi prawie pół świata. Prawda jest taka, że „elity” prawie wszędzie na świecie porozumiewają się ze światem zewnętrznym właśnie w języku angielskim. Jeśli więc chcemy uczyć się języka, bo lubimy podróżować, angielski zdaje się być dla nas rozwiązaniem najlepszym. Angielski jest też językiem, który zdominował niemal totalnie współczesną naukę w większości dziedzin, i prawda jest taka, że nawet naukowcy niemieccy i francuscy – jeśli chcą się w swojej dziedzinie liczyć – muszą znać właśnie ten język. Również naukowcowi polskiemu najłatwiej zapoznać się z osiągnięciami swoich kolegów (również francusko i niemieckojęzycznych) za pośrednictwem języka angielskiego (w tym języku również, a czasem wyłącznie ukazują się ich czołowe prace). Dla osoby zajmującej się biznesem język angielski jest językiem, w którym przyjdzie jej zapewne komunikować się z centralą swojej firmy (ulokowanej niekoniecznie w USA czy Wielkiej Brytanii, również w krajach, których języki nie mają znaczenia globalnego). W języku angielskim „dogadamy się w Delhi i Bombaju (jeśli ktoś lubi egzotykę) oraz w Sydney, Wellington (Nowa Zelandia), Nowym Jorku, Toronto, Londynie i Dublinie (jeśli ktoś chciałby pracować w którymś z najbogatszych krajów świata). Informatyk bez podstawowej choćby znajomości języka angielskiego nie ma dużych szans na ukończenie studiów. Ważną zaletą nauki języka angielskiego w porównaniu z innymi wymienionymi wyżej językami jest to, że język angielski w życiu codziennym nas chcemy tego czy nie – otacza. W języku angielskim się wokół nas śpiewa, w języku angielskim produkowana jest spora część (często większość) oglądanych przez nas filmów. Taki codzienny, nawet mimowolny kontakt z językiem angielskim jest jednym z czynników, które sprawiają, że język ten stosunkowo łatwo (w porównaniu z innymi) „wchodzi nam” do głowy. Ale nie tylko „wchodzi”, angielski właśnie dzięki temu, że nas otacza, trudniej też z głowy „wypada”. Zapewne każdy wie, że aby raz opanowana wiedza (w tym: raz opanowany język obcy) była stale pamiętana, musimy (niestety) powtarzać, powtarzać i powtarzać. Spośród wszystkich języków obcych, powtarzanie słów i zwrotów angielskich jest dla większości z nas zdecydowanie najprostsze.

I jaki jest Wasz wybór? Czy już jutro zapisujecie się na angielski, a może jednak niemiecki? Zaznaczam, że wypisane powyżej plusy i minusy nauki niemieckiego, francuskiego i angielskiego są plusami i minusami jak najbardziej subiektywnymi. Zapewne czytający ten wpis znajdzie jeszcze parę własnych. Czekam na komentarze. Angielski, niemiecki czy francuski? Oczywiście jeśli ktoś uważa, że liczy się tylko i wyłącznie hiszpański jest również proszony o wzięcie udziału w dyskusji.

8 Komentarze do “Język angielski, francuski czy niemiecki?”

  1. Eleve:

    A ja właśnie uczę się tych 3 języków i powoli zastanawiam się czy nie zrezygnować z j.angielskiego na jakiś czas. J. niemiecki przyswajam od podstawówki i znam już w stopniu komunikatywnym :) I teraz w ostatniej klasie LO chcę zdawać go na maturze. Angielski mam opanowany na poziomie podstawowym, kontynuowałabym jego naukę gdyby nie to, że wyjechałam do Paryża i zakochałam się we Francji i chcę tam na stałe wyjechać, więc zaczynam się uczyć od podstaw. Pozdrawiam

  2. nutella:

    mam 17 lat. Od 11 ucze sie ang, od 4 niem a od roku francuskiego.
    To najpiekniejsze jezyki. Polecam :)

  3. kasia:

    Ja mam 15 lat i uczę się angielskiego od 9 lat ,teraz doszedł niemiecki,ale nie podchodzi mi i chcę z niego zrezygnować a zapisać się na angielski i francuski

  4. MimozaTwoja:

    Przecież też w Kanadzie i w Szwajcarii się mówi po francusku…

  5. nacia:

    Ja bym się uczył angielskiego, który będzie najbardziej przydatny zapewne, bo połowa świata nim mówi ma też mama mnie zapisać na hiszpański lub francuski i nie mogę się zdecydować ale chyba hiszpański;)
    niemiecki mi się niezbyt podoba :(

  6. koala22:

    Moim zdaniem mimo wszystko najbardziej, czy to w prywatnym życiu, czy w zawodowym, liczy się język angielski. U nas w polskich realiach niemiecki jest pewnie na 2.miejscu, ale zupełnie mi ten język nie podchodzi, więc od tego roku wybieram się na francuski, który także jest popularny.

  7. Wer:

    Hej !! Ja uwielbiam Niemiecki, ale Angielskiego nie cierpię i nie będę się go uczyć tylko dlatego bo mówi nim 0,5 świata. Trudno jeśli byłyby z tego jakieś ograniczenia to trudno zniosę to, dobrze że znam jakiś w ogóle język (i to nie łatwy), w medycynie na pewno mi się przyda, i niestety Polska jest uzależniona od Niemiec w 100%, od stacji telewizyjnych aż po prace fizyczną. Więc biorę się do roboty z Niemcem. Pozdro :)

  8. krotos1:

    Mam przyjaciela, który spędził 10 lat we Francji (włącznie ze studiami), ale po powrocie do Gdańska (Gdańska Wrzeszcza, żeby być konkretnym :) ) właściwie nie ma kontaktu z językiem francuskim. Inny mój znajomy spędził kilka upojnych lat w Hiszpanii – po powrocie do Gdańska (tym razem – żeby być konkretnym – jest to Gdańsk Zaspa) nie jest w stanie znaleźć pracy, w której język hiszpański mu się przyda, wszyscy wokół pragną tylko angielskiego. Z językiem niemieckim jest nieco lepiej, Trójmiasto ma z Niemcami liczne powiązania gospodarcze i z tym akurat językiem da się w naszym mieście i w jego najbliższej okolicy (poza Gdańskiem na pewno w Sopocie i Gdyni) coś sensownego zrobić.

Komentarz: