Narty i noclegi w Tyliczu

Tylicz na narty

Tylicz to urocze miasteczko, do którego można zabrać każdego początkującego narciarza. Stoki zwykle są tu dobrze przygotowane (śnieg utrzymuje się od grudnia do lutego) a do Krynicy Górskiej, położonej zaledwie 6 kilometrów dalej, kursują autobusy co pół godziny (przynajmniej w sezonie). Tereny narciarskie obejmują podnóża gór: Szwarcowej (795 m n.p.m) oraz Bradowca. W Tyliczu znajduję się dziesięć wyciągów o różnym stopniu trudności, przy czym wszystkie są oświetlone. Z wyjątkiem Bradowca są to łatwe stoki, co powoduje, że zimą w tym maleńkim, sądeckim miasteczku, głównie można spotkać rodziny z dziećmi. Karnety na cały dzień – przynajmniej jak ja tam byłem w 2005 roku – nie były drogie, bo kosztowały w granicach 40 zł. Ważną zaletą Tylicza jest brak kolejek do wyciągów. Nie ma tam również szaleńców, którzy nie zważając na umiejętności (a nierzadko ich brak) innych narciarzy, „świrują” na stokach, często wpadając i przewracając każdego kto stanie im na drodze.

Tylicz noclegi

Baza noclegowa w Tyliczu jak na takie małe miasteczko, jest dosyć dobrze rozwinięta. Niekiedy noclegi można znaleźć już za 15 zł za dobę (jednak osobiście wiem z własnego doświadczenia w innych górskich miejscowościach, że taką ofertę można dostać tylko poza sezonem, albo wtedy kiedy nie ma tam turystów). Ja nocowałem w kwaterze Pod Dębami za 20 zł, gdzie warunki były niczego sobie.

Pisząc o Tyliczu muszę dodać, że jego mieszkańcy są przemiłymi ludźmi i czasami się zdarza, że oferują swoim klientom darmowy kulig (tak przynajmniej mieli moi znajomi) czy ognisko. Tylicz polecam wszystkim wyjeżdżającym pierwszy raz na narty, aby mieli okazję przygotować się na późniejsze, słowackie eskapady, gdzie stoki są o wiele trudniejsze.

Komentarz: