Domniemana wina przedsiębiorcy

O tym, że liczne stowarzyszenia twórców, które pozostawił nam w spadku socjalizm potrafią być często nietykalną świętą krową, która nie jednego przedsiębiorcę doprowadziła do co najmniej trudnej sytuacji finansowej, jeśli nie bankructwa tylko po to aby nasycić swoją pazerność na zyski (które nota bene w 80% idą na utrzymanie kadry starzejących się dawnych działaczy, którzy zaklepali sobie bezpieczne posadki zawczasu), wie w kraju wielu. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że często chciwość owych „stowarzyszeń” oraz ich bezczelność wynika w dużej mierze z tego, że pozwala im na to polskie prawo…
Prostym przykładem może być tutaj taka działalność jak choćby sala weselna. Jeśli właściciel lub właścicielka zdecydują się aby ze względu na specyfikę prowadzonych imprez nie odtwarzać muzyki z żadnego typu nośnika i w praktyce korzystać jedynie z usług orkiestr oraz zespołów, to zgodnie z logiką jedyną opłatą jakiej można by wymagać od prowadzącej interes osoby winna być opłata na ZAIKS od orkiestr. Tymczasem jeśli na cel weźmie nas sobie na przykład STOART. Organizacja ta nie powinna interesować się nami dopóki nie korzystamy z żadnego rodzaju odtwarzacza czy telewizora. W związku z czym właściciel ma prawo odmówić podpisania umowy i wnoszenia opłat, jednak STOART i tak postanowi nas ograbić jak? Niezależnie do tego czy postanowimy (nagle) zainstalować odtwarzacz i podpisać umowę, czy odmówimy tego i postanowimy nie zmieniać niczego w naszym biznesie, to i tak stowarzyszenie każe nam zapłacić za „wcześniejszy okres użytkowania odbiorników oraz odtwarzania utworów”, gdyż zdaniem stowarzyszenia każdy bar i temu podobne miejsca zawsze posiadają tego typu sprzęt, zaś… w przypadku owego domniemania, udowodnienie, iż tak nie było spoczywa na właścicielu miejsca. Innymi słowy w zgodzie z polskim prawem Stowarzyszenie reprezentujące twórców ma możliwość żądania płatności bez potrzeby dowodzenia ich podstawy, a wręcz zmuszając drugą niczego nieświadomą stronę do udowodnienia swojej niewinności. I wszystko to w ramach okresu sprzed podpisania lub odrzucenia pierwszej umowy. Wiwat polskie prawo.

Komentarz: