Słowo Boże a modlitwa

Kto przylgnął do słowa Bożego, tym samym posiadł życie wieczne i zarazem obiecany nam pokój płynący z modlitwy. Ten pokój wynika z jedności światła i życia w nas. Nasza skażona natura jest tak przewrotna, że będzie się powoływała na wolę Bożą i na słowo Boże tam, gdzie ostatecznie chce osiągnąć tylko swój własny cel. To jest najniebezpieczniejsza pokusa, kiedy uważamy za wolę Bożą to, co dogadza naszym namiętnościom. Dlatego tak bardzo jest nam potrzebna modlitwa.

I tu bardzo często naprawdę trudno nam odróżnić światło prawdziwe, światło Boże dające życie, od tego światła, które ma ostatecznie źródło w nas. To pseudoświatło chce bowiem jak najbardziej się upodobnić do światła prawdziwego, chce przy brać pozory światła. Sięgamy nawet do słowa Bożego, żeby tę pseudoprawdę sobie jakoś uzasadnić. Albo też powołujemy się na modlitwa do Ducha Świętego, który nas bezpośrednio oświeca, i przypisujemy Jemu to, co ostatecznie jest wytworem naszej skażonej jakąś namiętnością wyobraźni. Za wszelką cenę chcemy postępować według własnej woli, a nie według woli Bożej.
Dlatego ostatecznie tylko w znaku krzyża możemy rozpoznać prawdziwe światło. I dlatego słowa Chrystusa: Kto idzie za Mną. nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8, 12), odnoszą się ostatecznie do drogi krzyżowej naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Iść za Jezusem, to znaczy iść drogą krzyża. Gdy spotykamy się z prawdziwym cierpieniem, z prawdziwym krzyżem, to na pewno nie mamy już do czynienia z naszym subiektywnym wytworem. Krzyża nie możemy sobie z upodobaniem wybrać jako czegoś, co nam odpowiada, co odpowiada naszej naturze. Krzyż zawsze przekreśla naszą naturę, dlatego jest ciężki, bolesny.
Ostatecznie śmierć jest największym krzyżem, ale równocześnie krzyż i śmierć są tez prawdziwym wyzwoleniem dla nas. Wtedy możemy już być pewni, ze nie idziemy za własnym światłem, że me ulegamy złudzeniu. Kiedy staniemy w obliczu śmierci i będziemy musieli zgodzić się na swoją śmierć, wtedy będziemy mogli być pewni, że idziemy za Jezusem, ze idziemy za światłem życia i że na tej drodze będziemy żyć.
Dlatego musimy przyjmować krzyże, które niespodziewanie na nas spadają, które są bardzo bolesne. Musimy za nie błogosławić Pana, bo to jest lekarstwo dla nas. Krzyż jest prawdziwym światłem i jedynie idąc za tym światłem, idziemy pewną drogą. Wtedy już nie ulegamy jakiemuś złudzeniu.
Stąd też przede wszystkim do sytuacji krzyża musimy odnosić te słowa obietnicy: Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życiu.

1 Komentarz do “Słowo Boże a modlitwa”

  1. Modlitwa bez trosk:

    […] nie tylko od milczenia zewnętrznego, od rozmów z kierownikiem, od dobrego miejsca materialnego. Modlitwa zależy od postawy serca ludzkiego. Uwolnij się – doradza mistrz modlitwy Klemens Tilmann – zostaw […]

Komentarz: